4.09.2012

Każdego jebanego dnia atakuje mnie nowa i coraz to gorsza chujnia.

Bo po prostu czasem coś w Ciebie pierdolnie jak grom z jasnego nieba. I tak, macie rację chodzi o  uczucie, ale nie o miłość. Coś zupełnie przeciwnego do miłości.
Zbliża się siódmy rok. Siódemka to szczęśliwa liczba. Może w tym roku uda się zapomnieć. Przestać czuć.
Potrzebuje tych łez. Wróciłam w przeszłość. Może to pozwoli mi iść w przyszłość.
Maraton starych, a może smutnych piosenek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.