18.02.2012

Dlaczego los drwi mi prosto w nos.

W ciągu całego dzisiejszego dnia miałam chyba cztery pomysły na temat dzisiejszej notki. Pierwsza wersja miała opowiadać o tym, jak bardzo nienawidze ludzi, druga jak cholernie wkurzają mnie przesłodzone uczucia ludzi względem siebie, trzecia i czwarta były tak beznadziejne, że nawet o nich już nie pamiętam. Dlatego napisze pierwszy i ostatni raz coś z głębi serca co będzie ciepłe, o mnie i opisze moje uczucia, które przez 99% czasu siedzą we mnie i nie pokazują sie innym ludzią. Czasem, naprawdę rzadko nasz dziwny i pokręcony los plata nam figle, ale nie takie zwykłe zabawne o których nie pamiętamy nastepnego dnia, lub wspominamy z uśmiechem na twarzy kilka lat póżniej, nie. Chodzi mi o te przykre zdarzenia, po których wracamy do domu i w środku nocy zalewamy sie łzami przy smutnych piosenkach i kubku gorącej czekolady(pisze to bez sarkazmu, którego zwyklam używać przy opisywaniu takich sytuacji, naprawdę tak jest.) Tak ten cholerny los, robi nam takie rzeczy i cholernie zastanawia mnie dlaczego. Dzisiaj mój świat skrzyżowal sie z jego na dwie krótkie chwilę. Jedna to dla mnie dużo, ale dwie to naprawdę ponad moje siły.Nie potrafię opisać tego co czuję w żaden sposób, a napewno, nie po przez słowa. Pamiętam każdą chwile która sie z nim łączy, każdą rozmowe, wszytsko dokładnie. To jak sie poznaliśmy, jak podal mi wtedy rekę, jak sie uśmiechnął, jak spojrzał. Między nami nic nigdy nie było, a mimo to czuję z nim tak silną więż jakiej nigdy nie czułam z nikim innym. Wiem, każdy może sobie pomyślec, głupie pierdolenie nastolatki, poszukujacej miłosci na siłe, która pozanała faceta trzy dni temu, a przecież co mozna wiedzieć o uczuciach po trzech dniach. I tu moi państwo się mylicie, ponieważ moje uczucie nie trwa trzy dni, nawet nie trzy lata, w tym roku upłynie szósty rok odkąd cos do niego czuję. Czuje coś nad czym nie umiem panować i nie mam nad nim żadnej kontroli  i jest to silniesze ode mnie. Żyję normalnie, z uczuciem schowanym głęboko w tym najdalszym zakamarku mojej duszy, gdzie nikogo nie wpuszczam i nie pokazuje jej, spotykam sie z facetami i żyję normalnie, ale do jasnej cholery, jak spotykam go gdzieś przypadkowo to nie wiem dlaczego, ale moje serce zamiera, w głowie nie mam nic, a przez reszte dnia i całą noc płaczę mimo tego, ze wiem iż on nigdy nie odwzajemni mojego uczucia i nawet nie mogę pomarzyć o jakiejkolwiek bliższej relacji między mną a nim, to i tak jakoś ciężko mi przez to wszytsko przejść, mimo tylu lat, to nadal boli tak jak za pierwszym razem, gdy płakałam z tego powodu. A jeżeli to ten jedyny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.